Blog > Komentarze do wpisu
Zdjęć czas
Las bambusowy - zimno i mrocznie. W takiej scenerii rozrywały się walki w "Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku". Las robi wrażenie, a bambusy śmiesznie stukają na wietrze. Wdrapanie na bambus jest według mnie niemożliwe chyba, że jest się Największym Bohaterem Zapomnianych Krain.


W Arashiyama - lunch na świeżym powietrzu. Jemy bento - lanch z pudełka do kupienia w każdym markecie. Pycha. W trakcie jedzenia spadł śnieg


Sake na ofiarę na ołtarz. Ciekawe kto tak naprawdę ją wypija. Generalnie Japończycy mają bardzo praktyczne podejście do bogów - bogowie lubią zjeść i wypić - na ołtarzach zostawia się więc jakiś ryż, owoce, sake. Ale widziałam też orzeszki, czy chipsy. Każdy daje, co ma pod ręką.


Nara - świątynia Wielkiego Buddy, nadal mówi: "stój i płać"


Jelonki zmieniły kolor futra. Zimowy jelonek wygląda tak:


Shintoistyczna "świątynia' zajmująca całą górę. Nie jedna świątynia, a całe mnóstwo. I wszędzie takie pomarańczowe tori. Nie udałosię nam obejść całej góry. To wyprawa całodniowa lub nawet dłuższa.




Ślicznie zagrabiony ogródek zen


Ohara - jedyny śnieg jaki widziałam w Japonii. Wiadomości o klęsce w Japonii są przesadzone. snieg jest tylko w jednej prefekturze. I na Hokkaido. W Polsce jest znacznie gorzej






Góra nad górami - Fuji san. Niestety robiona z autobusu, więc kiepsko wykadrowane zdjęcie:


Kamakura, masteczko koło Tokio z masą świątyń, głównie buddyjskich. Jest też tzw świątyna rozwodów. Kobieta nie mogła się rozwieść, jeśli trafiła na złego męża mogła uciec to owej świątyni - jak jej się to udało, mąż musiał ją zostawić w spokoju. Jeśli kobieta spędziła tam trzy lata jako mniszka małżeństwo zostawało unieważnione. Tak kombinowaliśmy, że kobieta z Tokio to jeszcze miała szansę uciec, ale z Kioto już byłoby to trudne...




Nie samym zwiedzaniem człowiek żyje, jemy pyszności. Ja miałam mięsko po chińsku z olejem sezamowym i na to - jajko sadzone i posypane nori, do tego upa miso i kimchi. Tomek - zestaw kawalki mięska z sałatką, ryż i miso


W Japońskim sklepie można kupić ugotowane jajka na twardo.


Tokio, właściwie nie ma co fotografować. Polecam obejrzeć "Między Słowami", naprawdę tak wygląda.


Shinkansen w Tokio


Kolejka do pociągu


China Town w Kobe


Pierozki gioza


Port w Kobe


Pamiątka z wielkiego trzęsienia ziemi


Główna świątynia w Kobe - przygotowania na noworoczne obżarstwo. Kilka godzin później był taki tłum, że się nie dało robić zdjęć


Idziemy ulicą w Kioto i nagle widzimy napis "Marysia", lokal był zamkniety, więc nie udało się dowiedzieć o co chodzi.

środa, 11 stycznia 2006, bayushi

Polecane wpisy

  • Słoneczniej

    Chyba życzenia Ingloriel tosprawiły,ale dziś słoneczniej. A jak słoneczniej to od razu teżjakby mniej zimno. Zakupiłam dziś bilety autobusowe na przyjazdTomka.

  • Poważnie zaniepokojona

    Zobaczyłam plan sesji. Chyba ten tydzień, jest ostatnim tygodniem, w którym śpię... Nastepny sen będzie po 7 grudnia - ostatni egzamin. Po kolei, jak to wygląda

  • Dzień rozrywki

    Prawdę Dziewczynka mówiła okoszmarze karaoke. Poszłam, zobaczyłam, zaśpiewałam. Iwłaściwie nadal pojąć nie mogę czemu to tak popularne.Generalnie – podob

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net
2006/01/12 23:24:25
Koniczyua...czyli Dawno u PAni nie bylem, czyli...Witaj serdecznie czyli wszystkiego cieplego na nowy rok, od Filipa z Dublina (znaczy sie ode mnie), ciesze sie ze kolezanka wciaz w Formie i mam nadzieje, ze nowy rok bedzie owocny, blogobojny - czyli taka sobie definicje tego slowa wymyslilem, ze blog bedzie wciaz cieplym i sympatycznym odzwierciedleniem mysli...
eeee...cos pomieszalem...co?

pozdrawiam

dubh_linn
ff
-
2006/01/19 10:56:04
hajimemashite. kasia desu. yoroshiku ne. czytam tego bloxa i czytam, i jakoś tak jeszcze nie zebrałam się na komentarz. tym razem jednak nie wytrzymałam i doszłam do wniosku, że muszęzadać pytanie, na które odpowiedź intryguje mnie od jakiegoś czasu. mój japoński mozna by uznać za bardzo początkujący, a właściwie szczątkowy. Japonia? jedna z tych wielkich moich miłości. języka zaczęłam się uczyć sama. słowniki, wynajdywanie w internecie różnych językowych stron. kana opanowywana gdzieś na boku (ale jak wszyscy wolę jednak romaji). portfolio robione o japońskim. no, ale nic. daleko mi do biegłości językowej, co nei zmienia faktu, że na japonistykę dalej zamierzam się wybrać. ale nie o tym... otóż... moje pytanie... hmm... makura znaczy poduszka. ale co znaczy soushi? poduszkowe (poduszki) 'coś'? bardzo proszę o odpowiedź. pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego. ja ne.
katherinespiegel.blox.pl
-
2006/01/19 19:09:53
Witajcie! Dziękuję za pozytywne komentarze :)
Troszkę jeszcze tu zapisków sie znajdzie, jak tylko jakoś je uporządkuję
"Makura no soushi" to tytuł pamiętników japońskiej poetki, żyjącej w okolicach roku 1000. Makura to faktycznie poduszka. Tłumaczy się to jako "zapisku spod poduszki". Japońskie poduszki były kawałkiem drewna ze skrytką w śrotku. W tej skrytce trzymano pamiętniki :)
-
Gość: Aniyah, *.ipowerweb.com
2006/06/17 07:37:52
Polska


Japonia
Osaka
Click for Osaka, Japan Forecast


Kraków
Click for Krakow, Poland Forecast



Powered by JapaneseStreets.com


Copy Mandarin text here to convert it to pin1yin1!
More pinyin and zhuyin conversion tools...

CTA - Closer to Asia Association CTA News service by Closer to Asia Association' width=
Pisz swój dziennik w Internecie