Blog > Komentarze do wpisu
Marzę sobie

Marzy mi się świat pełen usprawnień.

I pomijam już wszelkie usprawnienia dla osób niepełnosprawnych, czy matek z wózkami, bo te powinny być oczywiste i aż dziw bierze, że jeszcze ich nie ma, przynajmniej w naszym kraju. Euro ważniejsze. Ale nie będzie marudzenia, będą bardzo piękne marzenia.

Co ciekawsze, w pełni realne, niektóre w fazie testów, inne produkcji, inne luźnych pomysłów.

A ja chciałabym żeby już były. Bo są fajowe.


Na przykład takie tokijskie elektroniczne oznaczanie ulic . I pójście nawet dalej – osobisty komputer, który informuje, jak dojechać z punktu A do punktu B. Podaje numery autobusów, tramwajów, nazwy linii kolejowych (skoro już w Tokio jesteśmy). Marzę o takim osobistym rozbudowanym GPS , kontaktującym się z wszelkimi rozkładami jazdy on-line, jakimś google maps i polecanymi kawiarniami w pobliżu miejsca gdzie właśnie jestem. - „chcę zjeść obiad, jestem tu i tu, gdzie iść?”

I najlepiej jeszcze żeby ta cała netowa sieć miejsca była usługą dostępną na iPoda , lub – lepiej nawet na iPhona! (Oby pojawił się też w Polsce!). Oprócz cudu techniki miałabym też wszelkie pozostałe udogodnienia – telefon, aparat, odtwarzacz mp3 w jednym.

Po prostu indywidualny przewodnik dla każdego. Fajne nie?


Takie urządzenie mogłoby też być jakimś odtwarzaczem dla e-booków , ale ponieważ wiem, że niekoniecznie wszyscy lubią czytać książki na małym (mimo wszytko) ekranie; chciałabym żeby e-papier był materiałem w powszechnym użyciu.

Zamiast stosów książek – jeden cieniutki wyświetlacz i kostki pamięci – jakie udogodnienie dla uczniów! Ile miejsca w bibliotekach, w domu. I taka Gazeta Wyborcza, czy inna w codziennej prenumeracie prosto na stół do śniadania. Lepsza niż wersja sieciowa. Rozmawiałam kiedyś z mamą, że nie lubi sieciowych gazet, bo lubi mieć ułożone wszystko po kolei na stronach i tylko kartki przerzucać – ciekawe czy przekonałaby się do takiego wynalazku :)

I żeby do tego internet był wszędzie, tak jak już ma to miejsce w Korei Pd. Żeby można było czytać książki z internetowej questii jadąc autobusem. Tak zwyczajnie. A nie musieć siedzieć przed laptopem. Jakby choć ten e-papier był powszechny mogłabym w domu, w fotelu poczytać, a tak z ekranu też mało wygodnie.

Tomek opowiadał mi kiedyś o innym ciekawym projekcie – przekazywanie impulsów po skórze – np wymiana wizytówek przez uścisk ręki. I zapisuje się toto w naszym super urządzeniu. Z jednej strony takie troszkę zbyt futurystyczne, ale czemu nie?

No i poza tym, przy okazji konieczności wymiany dowodów osobistych, stwierdziłam, że nasze dowody są kretyńsko niepraktyczne i niepotrzebne. No bo po co pisać zameldowanie. Żeby każdy potencjalny złodziej mógł wiedzieć, gdzie mieszkamy?

Dowód powinien być chociażby taka kartą z chipem, gdzie dopiero po wpisaniu kodu się dostaje do danych osoby. Mogłyby być różne poziomy tajności – można tam też mieć informacje o grupie krwi, czy całą kartę medyczną.

Ech...a tak mamy kawałek plastiku, który w sumie wcale jakoś lepszy nie jest niż książeczka, poza tym, że mniejszy. Ewentualnie taki dowód można by na owym urządzonku zakodować i już w ogóle mamy wszystko w jednym :P


A te wszystkie cudeńka są ładowane za pomocą ruchu – projekt jakiegoś Chińczyka w Stanach – żeby wrzucić w buty mikro prądnicę, która ładowałaby noszony telefon, czy odtwarzacz mp3. Po prostu ideał. Zwłaszcza na wyprawy w góry, czy jakieś dzikie zakątki świata! Sami ładujemy wszelkie urządzenia elektryczne. Bajka.

I naprawdę to nie żadne tam SF. Tylko taka zupełnie realna przyszłość. Tylko chciałabym jej już móc doświadczać, choć troszkę. A na razie, niestety, nawet sklep iTunes niedostępny tak zupełnie otwarcie dla Polski, choć może wprowadzenie AppleTV coś tu zmieni. Powinno.


Lubię nowinki techniczne. Lubię engadget. I lubię sobie czasem pomarzyć, co jeszcze można zrobić fajnego z technologiami wszelakimi.

środa, 13 czerwca 2007, bayushi
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Inna utopia z blog nocnego grajka
Mam zupełnie inne marzenia niż Bayushi . Jej ostatni wpis wzbudził we mnie jednak pewną refleksję, ktora dojrzała podczas lektury Tynetańskiej księgi życia i umierania Sogjala Rinpocze. Pisze on: ...jedną z najskuteczniejszych metod rozwijania ... »
Wysłany 2007/06/19 16:33:26
Komentarze
2007/06/14 09:35:53
Często też zastanawiam sie nad tym, jakie nowości techniczne nas jeszcze czekają. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju tej dziedziny w ostatnich latach, możemy doczekać jeszcze wynalazków, o jakich nam się nie śniło.
-
2007/06/14 14:11:32
Dokładnie. Czasem, jak sobie czytam jakieś portale nowinkowe, to czasem naprawdę ciężko uwieżyć, że coś jest możliwe. Fakt, skupiam się głównie na fajnych i przydatnych nowinach, ale zawsze. Niesamowite, że tyle się dzieje na naszych oczach niemal :)
-
Gość: W., 121.28.236.22*
2007/06/14 16:24:35
Lubię technologię i najróżniejsze usprawnienia, ale jakkiegokolwiek szacunku dla drzew bym nie miał, czytanie z ekranu, tudzież e-papieru nie zastąpi uczucia z jakim bieze się do ręki nową książkę - jej zapachu i atmosfery tajemniczości jaką sobą roztacza.

A jeśli chodzi o prywatny GPS... a co z własnoocznym i własnopodniebieniowym odkrywaniem świata? Napiszę Ci szczerze, że sporą część miejsc, w których byłem odkrywałem bez mapy i sprawiało mi to niezwykłą satysfakcję.
-
Gość: baixiaotai, 195.94.195.19*
2007/06/14 20:50:53
Cudowne w wynalazkach jest to, ze wcale nie trzeba z nich korzystac :) Ja nadal nie uzywam windy, bo mnie wpienia, wole sama cos ugotowac niz zalac makaron z proszkiem bezsmakowym, jezdze na rowerze zamiast autkiem...Kocham papierowe ksiazki i zbieram odpadniete guziki, glaszcze komputer, zeby mi sie nie zawieszal i uwielbiam plyty analogowe, a w domu mam nawet lampe naftowa! Po Tajpej lazilam bez mapy i jadlam wszystko, co bylo przed oczami, nie wiedzac nawet co...Ale ciesze sie, ze to byl moj wybor, a nie jedyne wyjscie. Powinny istniec mapy, GPS, automatyczne tlumacze i miedzynarodowy jezyk (szkoda, ze nie wyszlo z esperanto) dla tych wszystkich, ktorzy maja mniej ode mnie wolnego czasu :)
-
2007/06/15 09:27:12
Dokładnie W - baixiaotai idealnie podsumowała o co chodzi. Jadę na ważne spotkanie w nieznanym mi mieście - ślęcze w domu nad mapami, rozkładami jazdy, kombinuję; albo jadę i włączam mojego GPS. Wakacje i odkrywanie nowych miejsc, to zupełnie inna bajka i fakt - tutaj najlepiej polegać na własnym nosie ;)
Z książkami podobnie - jest kilka, które tak bardzo lubię, że musiałabym je mieć w wersji drukowanej, ale jest też masa książek własnie naukowych, szkolnych, które fanie byłoby mieć tylko na cienkim wyświetlaczu.
-
2007/06/15 14:30:25
Zgadzam sie, to tylko kwestia czasu, kiedy te wszystkie urzadzenia pojawia sie na swiecie, najpewniej wlasnie w Japonii na poczatek. Japonczycy sie bowiem lubuja we wszystkich udogodnieniach czy gadzetach, o czym sama doskonale wiesz i o czym mialas sie okazje przekonac w praktyce bedac na japonskiej ziemii. Mnie tez sie czasem marza takie rozne udogodnienia... Technika rozwija sie niezwykle szybko i tylko my sami wciaz sie ograniczamy. Jak to ktos kiedys powiedzial:

Obstacles are those frightful things we see when we take our eyes off our goal. You are the only obstable you can get by.

Marza mi sie wiec udogodnienia. Ciekawa tylko jestem, ilu z nich uda mi sie doczekac i na ile bede sobie w stanie pozwolic. Poki co czekam na wprowadzenie przez Virgin turystycznych promow kosmicznych w 2010 roku. Moze na emeryturze bedzie mnie stac na rejs choc w jedna strone ;) To tez nie jest wcale az takie bardzo abstrakcyjne...
-
2007/06/16 18:23:45
Brrr, straszne! :o) Czy człowiek będzie musiał cokolwiek umieć, gdy się tym wszystkim otoczy? Dorosły człowiek za 50 lat, zapomniawszy zintegrowanego GPSa z domu nie będzie potrafił kupić sobie gazety w tabletkach nawet :oP

Ja też wolę szelest papieru, smak naturalnych owoców, zagubienie się w krajobrazie, oddychanie, postrzeganie i życie bez chromowanych nieżywych pośredników.
-
2007/06/16 18:28:02
I ten zapach książek, przytulność biblioteki... Nie zabierajcie mi tego! Mam nadzieję, że nie dożyję takich czasów. Zresztą - jedzenie w tabletkach już wymyślono, ale jakoś się nie przyjęło. Ludzie wolą delektować się smakiem :o) Na szczęście. Gdyby było inaczej, trzeba będzie zreformować dogłębnie Twoją ulubioną japońską ceremonię herbaty...
-
2007/06/16 23:02:45
Jedzenie w tabletkach może się nie przyjęło, za to prawie bezsmakowe za to zbilansowane i pożywne Calorie Mate w Japonii się przyjęły :P

Sto lat temu jazda rowerem wcale nie była taka przyjemna. Trzeba było się znać trochę na mechanice, wozić ze sobą klucze, zapasowe dętki itp... Technologia nie rozwija się sama dla siebie, ale po to, żeby było nam łatwiej i przyjemniej.

Swoją drogą ciekawe, czy kiedyś też ludzie dramatycznie wołali: "Dotyk, zapach, szelest papirusa! Nie zabierajcie nam tego!"

Zabraliśmy.
-
2007/06/16 23:30:23
Z jednej strony: łatwiej i przyjemniej, z drugiej - choroby kręgosłupa, dehumanizacja, dewastacja środowiska... zupełnie jak gdyby po nas już nic nie miało być. Są ważniejsze sprawy niż "łatwiej i przyjemniej". Mógłbym wzruszyć ramionami na to, co się dzieje, ale od tego nie ma ucieczki. To dotyczy wszystkich, czy chcą tego, czy nie chcą.
-
2007/06/17 19:48:29
To chyba mimo wszystko nie tak. Z jednej strony - nic nie zastąpi smaku świeżych owocków, szelestu papieru. Z drugiej strony - mimo łatwiej i przyjemniej, mamy też tutaj jakieś próby zachowania środowiska - np własnie napędzanie urządzeń ruchem człowieka ;) Książki produkowane współcześnie mają małe szanse zachować się dla potomnych - celuloza niszczeje bardzo szybko, a prodkcja porządnego papieru wymaga z kolei poświęcania drzew. Może ten e-papier też jest tu właśnie jakąś próbą zachowania czegość dla innych. "Dehumanizacja, dewastacja środowiska"... - a to zawsze zależy od podejścia. Bo wiele rzeczy można użyć zarówno dobrze i źle i niekoniecznie przyjemne i wygodne oznacza złe.
-
2007/06/17 19:49:13
Wolę choroby kręgosłupa niż bezzębność w wieku lat trzydziestu, śmierć w wieku czterdziestu pięciu od głupiej grypy czy przeżywalność niemowląt rzędu 25%.

Ludzie od zawsze dewastowali swoje środowisko, to nie jest tylko znak naszych czasów. Wybicie turów to klasyczny przypadek, ale mamuty też ponoć wyginęły z powodu naszego nadmiernego apetytu. I jakoś nikt nad nimi nie płacze.

Z dehumanizacją chyba przesadzasz. Technologia ma swoje stadia i tylko pierwszy z nich charakteryzuje się zachłyśnięciem...

I jeszcze - kiedy Bayushi była w Japonii, po stokroć wolałem parę godzin dziennie wisieć z nią na Skype'ie niż klasycznie wymieniać pisane ręcznie listy. Nie czułem sie zdehumanizowany i zdewastowany przez to, że mogłem swobodnie, bez ograniczeń i za darmo rozmawiać z nią, jakby była na wyciągnięcie ręki.

I właśnie było "łatwiej i przyjemniej" zajmować się najważniejszymi dla mnie sprawami. Nie widzę powodu, dla którego miałbym od tego uciekać. W imię czego?
-
2007/06/19 15:25:34
Ależ nikomu nie każę uciekać. Wolna wola panuje. I na szczęście (moim zdaniem) technika nie idzie tak szybko do przodu, żebym pod koniec życia musiał się z pewnymi rzeczami, które dziś nadają mu smak, żegnać.

Nie zabraliśmy papirusów ich miłośnikom. Nie dożyli naszych czasów i mogli się cieszyć swoim światem do końca życia. Bo na szczęście człowiek żyje tylko te niecałe sto lat :o)
-
2007/06/27 12:47:16
Ja mam na razie tylko latarkę, którą ładuje sie za pomocą specjalnej dźwigienki, bez baterii.

Oglądałam też program na BBC o radioodbiornikach na korbkę produkowanych na rynek Afrykański w Stanach. Dlaczego tylko na rynek afrykańki? Ja bym sobie chętnie takie radio kupiła, zwłaszcza, ze obrazać korbą trzeba raz na parę godzin.

A to czytanie ebookowó w Korei brzmi magicznie:)
Polska


Japonia
Osaka
Click for Osaka, Japan Forecast


Kraków
Click for Krakow, Poland Forecast



Powered by JapaneseStreets.com


Copy Mandarin text here to convert it to pin1yin1!
More pinyin and zhuyin conversion tools...

CTA - Closer to Asia Association CTA News service by Closer to Asia Association' width=
Pisz swój dziennik w Internecie