wtorek, 28 czerwca 2005
Koty znów :)

poniedziałek, 27 czerwca 2005
Co nowego
Kolejne maile. Tym razem rejestracja do akademika. Jeszcze nie wiem, który dostanę. Mam nadzieję, że będzie całkiem dobrze. Zgłosiłam się też do speaking partner program. W końcu.

Ponadto testuję aparat i zajmuję się prowadzeniem domu. Dziś w Naturalnym Sklepiku znalazłam sos do makaronu gryczanego soba - je się to na zimno - gotuje, studzi i je maczając w sosie. Makaron jest długi, typowe nitki. I je się to pałeczkami. Da się nawet! :)
sobota, 25 czerwca 2005
Będą zdjęcia

Od wczoraj posiadam aparat cyfrowy, więc jak tylko dotrę do Japonii mogę zacząć robić zdjęcia i wklejać je na bloga. Od wczoraj również szaleję i fotografuję wszystko w różnych trybach. Bawię się lampą, różnymi opcjami robienia zdjęć i samowyzwalaczem. Ofiarami mojego szaleństwa są przede wszystkim koty. Ale i Tomkowi się dostało kilka zdjęć. Ponieważ jeszcze nie mam karty pamięci, niewiele zdjęć zostawiam. W tej chwili większość od razu jest kasowana. Do aparatu były dołączone różne fajne programiki, pozwalające np. zrobić sobie kalendarz ze zdjęciami swoimi, zaznaczyć na nim osobiste daty. Ale hitem dla mnie jest możliwość składania sobie albumów. Niestety jednak są gotowe wzory. A chciałabym jeszcze swoje móc zrobić. No trudno. Przyjdzie poszukać po sieci, jak się takie rzeczy robi...

Dziś wieczorem późnym wianki i pokaz sztucznych ogni. Idziemy grupowo z moim rokiem. A ja padnięta, po wczorajszym dniu w mieście i nocnym robieniu dżemów truskawkowych. Chyba muszę jakąś kawę jeszcze wypić. Chciałam pospać, ale jest takie słońce, że nie ma żadnej szansy na zaśnięcie.

Na razie jednak obok mnie pyszny nabytek z wczoraj – zielona herbata japońska – sencha o smaku kaktusowym. Pycha!!

Od wczoraj posiadam aparat cyfrowy, więc jak tylko dotrę do Japonii mogę zacząć robić zdjęcia i wklejać je na bloga. Od wczoraj również szaleję i fotografuję wszystko w różnych trybach. Bawię się lampą, różnymi opcjami robienia zdjęć i samowyzwalaczem. Ofiarami mojego szaleństwa są przede wszystkim koty. Ale i Tomkowi się dostało kilka zdjęć. Ponieważ jeszcze nie mam karty pamięci, niewiele zdjęć zostawiam. W tej chwili większość od razu jest kasowana. Do aparatu były dołączone różne fajne programiki, pozwalające np. zrobić sobie kalendarz ze zdjęciami swoimi, zaznaczyć na nim osobiste daty. Ale hitem dla mnie jest możliwość składania sobie albumów. Niestety jednak są gotowe wzory. A chciałabym jeszcze swoje móc zrobić. No trudno. Przyjdzie poszukać po sieci, jak się takie rzeczy robi...

Dziś wieczorem późnym wianki i pokaz sztucznych ogni. Idziemy grupowo z moim rokiem. A ja padnięta, po wczorajszym dniu w mieście i nocnym robieniu dżemów truskawkowych. Chyba muszę jakąś kawę jeszcze wypić. Chciałam pospać, ale jest takie słońce, że nie ma żadnej szansy na zaśnięcie.

Na razie jednak obok mnie pyszny nabytek z wczoraj – zielona herbata japońska – sencha o smaku kaktusowym. Pycha!!

czwartek, 23 czerwca 2005
Strrrrrraszne!!

Właśnie odkryłam, że dziś jest czwartek! Cały czas, byłam absolutnie przekonana, że mamy środę. Oddawać czas, dranie! Jak to się stało, uciekł mi z życiorysu jeden dzień. Załamana jestem.

Ale na maile do Japonii odpisałam. Zostało mi zgłoszenie się do speaking partner program. Tylko muszę jeszcze wymyślić jakie mam hobby ;). A to trudne, bo jest tam strasznie dużo rubryczek do wypełnienia. Muszę pomyśleć. Napisałam czym lecę, jaki numer ma lot, gdzie wyląduję, skąd startuję. Miejmy nadzieję, że znajdę tych, co mnie odebrać mają, a nie zostanę sama na lotnisku. Na wszelki wypadek wydrukuję mapkę dojazdu.

I dziś na tyle. Załamana zniknięciem czasu idę pogrążyć się w marzeniach sennych...



Pisanie

Znów piszę plany badawcze i research plany, opinie i recomendation lettery, wszystko, żeby dostać jakieś dofinansowanie.
Dziś dostałam oficjalnego maila z Kansai. Na pewno mnie chcą, na pewno dostanę stypendium. Tylko, ze teraz jest podzielona na rat 5, nie na dwie i pierwszą dostanę dopiero 22 września. Ale mogę wziąć pożyczkę z Uniwersytety na, którą potrącą ze stypendium.
A za odebranie z lotniska musze zapłacić, musze zapłacić kaucję jakąś....
Czyli na wjazd i tak muszę mieć "troszkę" gotówki. Ależ ostatnio monotematyczna jestem ;) Wszytko wokół pieniędzy krąży.

A dziś jest Dzień Ojca. Już zdążyłam zadzwonić do taty. Fajny dzień, cieplutko, słoneczko świeci. Lubię takie dni. Szkoda tylko, ze jeszcze tyle załatwiania. Nie ma czasu pograć w Final Fantasy. Pozostaje mi sie w autobusie zaczytywać w drugim tomie .hack//bransoleta zmierzchu - tak właśnie wyszedł drugi tom!! Cudowności po prostu. Paweł "Rep" Dybała, to genialny tłumacz!! Co stronę smaczki z dziedzin RPG, gier, książek, polskiej rzeczywistości etc. I świetnie zrobione używanie języka japońskiego przez obcokrajowców. Ciekawam jak to zrobione było w oryginale - czy obcokrajowiec "mówi" katakaną, zamiast jak przyzwoity Japończyk "hiraganą"? Widziałam japońską wersję Kill Bill - fragmenty japońskie wypowiadane przez Umę Thurman były podpisane właśnie katakaną!! Świetny patent. Do tej pory wiedziałam, że używa się jej do zapisywania nazwisk i imion obcokrajowców, obcych nazw i jako kursywę. Teraz wiem też, że do odróżnienia w komiksach. Ha!

Haiku do których wracam
Są one przeróżnych autorów, najczęściej jest to Bashō, ale też Issa, czy często twórcy zachodni. Zresztą nie autor jest w haiku najważniejszy.Haiku zazwyczaj nie czyta sie dla autorów, tylko dla samej przyjemności czytania. Nie ważne kto napisał, ważne co.
Na razie haiku najczęściej czytam po polsku i po angielsku, może kiedyś uda mi się czytać w oryginale. Ciekawe ile faktycznie dodaje się w tłumaczeniach, a ile traci.
**
*
Gwiezdny przylądek
pójdź - w ciemność popatrzymy
bekasy krzyczą

**
*
Czemu tak różne
wspomnienia niosą zwiewne
kwiaty wiśniowe

**
*
Rozkołysany
opada - kwiat forsycji
huk wodospadu

**
*
Pióra i liście
co tu trzciną, co ptakiem
złączone życie

**
*
Światło w oknach
cicho spływa wiadomość
 w ciemności nocy

**
*
Ciepło herbaty
przypomina, że żyję
codziennie rano

**
*
Z każdym wdechem
coraz więcej jest we mnie
pełni księżyca

**
*
Zły i obrażony
wróciłem
A wierzba stoi w ogrodzie

**
*
Nigdy nie zapominaj
chodzimy nad piekłem
oglądając kwiaty

**
*
Tą drogą
nikt nie idzie
tego dzisiejszego wieczora

**
*
Ciemnieją fale
krzyk dzikich kaczek
białawy

środa, 22 czerwca 2005
Luźna uwaga

Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi.

Oscar Wilde


Czasem to twierdzenie wydaje się tak szalenie rzeczywiste. Momentami mam wrażenie, że ten kraj na prawdę nie ma prawa istnieć. Znów pomyślałam o tym, że znajoma jedzie mieszkać w akademiku, w którym nie ma ciepłej wody, nie ma pryszniców, wyłączają na czas przerwy ogrzewanie. Jak można żyć w kraju, który za swoją podstawową potrzebę nie uważa posiadania w domu łazienki, ale najnowszy zestaw dvd? Przecież do łaźni - sento, można pójść codziennie, a jak się nie ma dvd, to zupełna porażka.
Poza tym ten kraj przeszedł od feudalizmu do kompletnego konsumpcjonizmu bez żadnych etapów pośrednich. I funkcjonuje, ma się nieźle i pozdrawia i przyciąga. Mnie przyciągnął i trzyma.

Oglądałam dziś Fruits - album zdjęć młodych dziewczyn jaońskich z Harajuku, głównie młodych, tak do 20 lat i głównie dziewczyn, choć zdarzyło się kilka mężczyzn? Hmmm... o ile można tak nazwać coś ubranego w spódniczkę, podkreślającego swoją kobiecą naturę. Patrząc na te zdjęcia znów miałam ochotę zadać pytanie, czy to istnieje naprawdę. U nas nie spotyka się tak kompletnie odjechanych strojów. Zastanawiam sie czemu. Mam kilka teorii. Najprawdopodobniejsze jest chyba to, że jest to "przebranie" - gotycka lolita wcale nie słucha gotyku, w jeden weekend jest właśnie super gotką, w następny fruits lolitą, lub jedzie na jakieś anime-expo, żeby przebrać się za Miyu, czy inną ukochaną postać. Ta sama osoba na codzień jest grzeczną uczennicą w mundurku. Na Zachodzie ubiór wyraża chyba jednak znacznie więcej, no i w większości przypadków nie ma problemu z byciem na co dzień punkiem i uczniem, a tam jest to niemożliwe. Od poniedziałku do soboty od 9-16 uczeń, od 16-22 syn, córka, od 22-1 uczeń. W niedzielę ktokolwiek. Absolutna wolność, oderwanie i absolutne ześwirowanie wyrażone strojem, pozami. Teatr. Harajuku bywa porównywane do teatru. Zwłaszcza cosplayerzy przebrani za ukochane postacie, odtwarzający ruchy z filmów, mang. Odgrywają postacie, a nie po prostu się przebierają. Hobby? Teatr? Czy po prostu świry?
Ciekawe jak bardzo jest to popularne... Czy wydaje mi się taką obsesją bo mnie to zainteresowało. I ciągle znajduję informacje na ten temat? Pewnie tak...
Przeszukuję właśnie stronki z informacjami o przebierankach w pobliżu Osaki. Bo do Tokio ciężko będzie pojechać, może się uda raz. W każdym razie mam zamiar zrobić jakieś zdjęcia. A na razie - obiekt pożądania ;) http://www.buriedaliveco.net/items/pinkbag_1_full.jpg

A z rzeczy bardziej przyziemnych. Byłam dziś po papiery potrzebne do dofinansowania. Czeka mnie nieco roboty papierkowej, ale szanse są. Oby się udało!

wtorek, 21 czerwca 2005
Dzień zakupowy
Uznałam, że pora zabrać się za gromadzenie rzeczy potrzebnych na wyjazd i wczoraj urządziłam sobie rajd po sklepach wszelakich - od secondhandów, przez Galerię Centrum, inne super markowe sklepy do sklepów indyjskich. Odwiedziłam też drogerie, perfumerie - zyskując przy okazji kartę stałego klienta do Sephory. Wariactwo. A jeszcze tyle rzeczy muszę kupić... Guzik prawda z tym, że kobiety uwielbiają zakupy. Nie jak trzeba kupić tysiąc i jedną rzecz.
Frakcje doradzających mi zakupy na wyjazd dzielą się na kilka grup i właściwie nie wiem, czego słuchać:
1. Nic nie kupować, brać stare rzeczy i sukcesywnie je wyrzucać, aby na powrót mieć jak najmniej. Niby rozsądne, ale mało ciekawe ;)
2. Kupować rzeczy turystyczne, na japońskie zimy - niezbyt zimne, ale koszmarnie wilgotne. Windstopery, bielizna termiczna, takie też bluzeczki. Też rozsądne. Ale ile można w samych sportowych rzeczach chodzić?
3. Opcja humorystyczna. W tym samym czasie, co ja do Japonii jedzie dwóch kumpli do Chin - mają mi wysyłać w miarę potrzeb tanie chińskie ubrania. Heh
4. Ubierać się w lumpeksach w Japonii
5. Kupić najpotrzebniejsze rzeczy teraz, resztą się nie martwić.
A ja chyba korzystam ze wszytskich opcji po trochu. Zrobiłam przegląd szafy - dokupuję rzeczy potrzebne i kilka tych sportowych cudów...
No może poza niektórymi rzeczami z wczoraj... Wczorajsze zakupy były zresztą wyjątkowo udane.
Od jakiś 5 lat, może dłużej (no mniej więcej podobnie długo, jak kombinuję ze zrobieniem sobie tatuażu) marzyły mi się skórzane spodnie. Wczoraj marzenie to zrealizowałam. Spodnie skórzane, lekko rozrzerzane dołem, po prostu cudne, piękne etc. A najfajniejsza cena 30zł :) Tyle tylko, ze spodnie owe są mi akurat na wyjazd najmniej potrzebne. No, zapomniałam o wizycie na Harajuku - jeszcze tylko dokupię wściekle różową bluzeczkę, gorset - założony na ową bluzeczkę, jakąś spódniczkę na owe spodnie, buty na koturnie i przy odrobinie makijażu może uda mi się poudawać Japonkę :P. Albo zakupię skuter. To byłaby niezła forma przemieszczania się po Japonii. No po mojej wyspie. Chyba, że skuter z opcją pływającą...
A wracając do zakupów, dokupiłam bluzeczki, trafiłam na wyprzedaż bluz z długim rękawem i takich na cieniutkich ramionkach. Do tego zakupiłam szalik kolorowy - żółto-niebieski w sklepie indyjskim. Dziś udało mi sie jeszcze dokupić taniutkie T-shirty. Uff. Najgorsze za mną. Czeka mnie jeszcze z rzeczy ważniejszych - zakup półbutów.
A tak sie zabiegałam po sklepach wczoraj, że zapomniałam wejść do księgarni zakupić Hellsinga, kolejny tomik wyszedł. I Kenshina. Ech, dowiedziałam sie kiedyś, że moimi ulubionymi mangami są mangi adresowane do chłopców i młodych mężczyzn. No, poza Miyu - typowe dziewczęce shōjo. No nieważne... Zapomniałam zajrzeć do księgarni. Wydawało mi się to niemożliwe. Źle chyba ze mną. Muszę nadrobić.
sobota, 18 czerwca 2005
Nikki
Nikki, to japońskie pamiętniki. Nikki z podróży, nikki z życia dworu. Popularne niezwykle w okresie heian i pisane zwłaszcza przez kobiety. Używały one pisma hiragana (fonetycznego), podczas gdy znaki chińskie zarezerwowane były dla mężczyzn.
Moje dwie ukochane poetki tego okresu, które zresztą podobno się niezbyt lubiły, to Sei Shōnagon, autorka Pamiętników zatytułowanych jak mój blog Makura no Sōshi - Zapiski spod Poduszki. Druga to Murasaki Shikibu autorka Murasaki Nikki, ale także pierwszej na świecie powieści Genji Monogatari - Opowieści o Ksieciu Genji. Na marginesie tylko wspomnę, że żadna z tych pań nie nazywała się tak jak podałam ;)
Murasaki pochodzi od rangi dworskiej bohaterki z jej powieści, w przypadku Sei - jest to nazwa jej rangi.

Ponieważ akurat moja wersja Makura no Sōshi została pożyczona, na razie nie zacytuję tu moich ulubionych fragmentów.

Tylko tłumaczenie z Antologii Estetyki Japońskiej:
Wiosną jutrzenka. Kiedy zarys gór powoli bielą wyłania się z mroku, świat różowieje, a fioletowe chmury, jak cieniutki baldachim, kładą się na niebie.

Latem są noce. A jeszcze lepiej, kiedy księżycowe. Nawet ciemność nie straszy, kiedy rój świtlików w locie cieniutkie krzyżuje promienie. Ale też prześliczne są i tajemnicze dwa świętojańskie robaczki albo nawet jeden, gdy palą nikłą smużką, by utonąć w mroku. Deszcz letnią nocą także jest cudowny...

Jesień to są wieczory. Kiedy w słońca ostatnim promieniu szczyty gór wydają się bliskie, a wrony łącząc się w pary lub trójki zwołują się na nocleg. Lecą tam w pośpiechu. To też jest piękne. A jeszcze bardziej dzikich gęsi sznur, który wysoko wydaje się tak drobny, Kiedy już słońce zajdzie za horyzont, a wiatr się zerwie, rozdzwonią cykady - co czuję wtedy, słowem nie wypowiem...

Zima to ranek biały po bezsennej nocy. Patrz, spadł śnieg - i o tym pomilczę... Świat oszroniony biało, a nawet bez szronu - niech będzie tylko mroźny, wnet rozpalą ogień, będą nosić węgle. To wszystko rodzi pokój, bo zgadza się z czasem. Ale w południe, kiedy mróz jest lżejszy, gaśnie ogień w piecyku. Biały zostaje popiół. Tak być nie powinno...
 
1 , 2
Zakładki:
Autorka
Blogi azjatyckie
Blogi krewnych i znajomych Królika (czasem też azjatyckie ;))
Blogi, które lubię i odwiedzam
Fora
Japonia/Azja w różnych odsłonach
Kuchnia azjatycka i nie tylko
RPG
Zakładki różne
Polska


Japonia
Osaka
Click for Osaka, Japan Forecast


Kraków
Click for Krakow, Poland Forecast



Powered by JapaneseStreets.com


Copy Mandarin text here to convert it to pin1yin1!
More pinyin and zhuyin conversion tools...

CTA - Closer to Asia Association CTA News service by Closer to Asia Association' width=
Pisz swój dziennik w Internecie