piątek, 29 czerwca 2007
Jestem Kolista :P

Zainspirowala mnie Iokepine , więc zrobiłam sobie test , jaką kartą tarota jestem :)

Kulka ze mnie. Chociaż może bardziej poważnie - Koło Fortuny.

You are The Wheel of Fortune

Good fortune and happiness but sometimes a species of intoxication with success

The Wheel of Fortune is all about big things, luck, change, fortune. Almost always good fortune. You are lucky in all things that you do and happy with the things that come to you. Be careful that success does not go to your head however. Sometimes luck can change.

What Tarot Card are You?
Take the Test to Find Out.

 

poniedziałek, 25 czerwca 2007
Mity o rozwoju świata

Genialny wykład. Ciekawe statystyki podane nie w nudnych tabelkach, ale w kapitalnym, ciekawym programie:

 

 

I można się nim pobawić TUTAJ

 

piątek, 22 czerwca 2007
Nowe pasty

Najpierw w sklepie wypatrzyłam pastę z firmy Thai Heritage. Pasta to zielone curry (jest też czerwone).

Niedlugo zrobię z tego pycha obiad, podobny, który jadłam w Dżonce w Wawie - kurczaka w curry i kokosie. Robi się to szybko i prościutko - marynuje pokrojone mięso z piersi kurczaka w paście, podsmaża, zalewa mlekiem kokosowym, posypuje wiórkami i podaje z ryżem. Banalne i pyszne.

 

A potem Doudou sprezentowała mi rewelacyjną pastę z czarnej fasoli i chili. Pasta ta jest baaardzo oleista i nie można jej dawać za dużo, ale z potrawy robi coś niesamowitego. Wczoraj zamarynowałam w niej mięso (wcześniej podgotowane) i przesmażyłam dodajac pokrojonego pora. Po prostu coś cudownego.

Pasta wygląda tak:

A dziś skusiłam się na zrobienie sajgonek. Uwielbiam sajgonki. Właściwie uwielbiam wszelkie pierożko-podobne dania, zarówno chińskie, jak i polskie.

Do farszu dałam dużo sambalu i troszkę super pasty. I wyszło takie i smakuje najlepiej na świecie ;)

 

Kulinarnie zadryfowało mnie ostatnio bardziej do Chin, z przerwą na Tajlandię; ale po drodze gdzieś było zajadanie japońskich onigiri. 

Porządkuję

Zakładki porządkuję. Przenoszę zakładkę językową do kategorii na górze.

I wrzucam linki ważne i przydatne:

Koreański 

Omniglot 

Hiroshi-sensei (stara strona) 

Hiroshi-sensei (nowa strona) 

 

poniedziałek, 18 czerwca 2007
W sprawie papierowych książek ;)

Kontynuując dyskusję z komentarzy do poprzedniego wpisu, chciałabym zacytować fragment książki.

Książki niesamowitego pisarza - Arturo Pérez-Reverte , "Klub Dumas", Muza SA, Warszawa 2000. Ale zanim cytat, krótko o wyglądzie książki.

"Klub Dumas" został przeczytany już kilka razy i jest bardzo wysłużony. Za bardzo jak na nową przecież książkę. Po pierwszym czytaniu puściły klejenia na grzbiecie, teraz papier żółknie...

I właśnie, o ironio, mamy w tekście żal nad kondycją książek, a poniekąd także całej literatury współczesnej:

 

  • Co mi pan powie na temat papieru?

  • Chylę czoło, panie Corso, dobre pytanie – introligator przesunął językiem po wargach, jakby chciał dać im trochę ciepła. Następnie z uwagą posłuchał szelestu kartek, gdy przesuwał kciuki po brzegu książki (...) Znakomity papier. Nie to co dzisiejsze celulozy... Wie pan, jaki jest śrdni wiek książek drukowanych obecnie? Powiedz panu, Pablo

  • Siedemdziesiąt lat – poinformował drugi z braci z pretensją w głosie, jakby winę za to ponosił Corso.

  • Siedemdziesiąt nędznych lat.

(...)

  • Za sto lat – mruknął unosząc jedną kartkę i przyglądając się jej pod światło – prawie wszystko, co się znajduje w bibliotekach przepadnie. A te dzieła, wydrukowane dwieście czy pięćset lat temu, pozostaną nietknięte. Takie mamy książki i taki świat, na jaki zasłużyliśmy. Co nie, Pablo?

  • Gówniane książki na gównianym papierze

(...)

  • Sam pan słyszał. Papier celulozowy żółknie i robi się kruchy jak opłatek, rozpada bezpowrotnie. Starzeje się i umiera.

  • Inaczej niż w tym przypadku – dodał Corso wskazując na książkę.

(...)

środa, 13 czerwca 2007
Marzę sobie

Marzy mi się świat pełen usprawnień.

I pomijam już wszelkie usprawnienia dla osób niepełnosprawnych, czy matek z wózkami, bo te powinny być oczywiste i aż dziw bierze, że jeszcze ich nie ma, przynajmniej w naszym kraju. Euro ważniejsze. Ale nie będzie marudzenia, będą bardzo piękne marzenia.

Co ciekawsze, w pełni realne, niektóre w fazie testów, inne produkcji, inne luźnych pomysłów.

A ja chciałabym żeby już były. Bo są fajowe.


Na przykład takie tokijskie elektroniczne oznaczanie ulic . I pójście nawet dalej – osobisty komputer, który informuje, jak dojechać z punktu A do punktu B. Podaje numery autobusów, tramwajów, nazwy linii kolejowych (skoro już w Tokio jesteśmy). Marzę o takim osobistym rozbudowanym GPS , kontaktującym się z wszelkimi rozkładami jazdy on-line, jakimś google maps i polecanymi kawiarniami w pobliżu miejsca gdzie właśnie jestem. - „chcę zjeść obiad, jestem tu i tu, gdzie iść?”

I najlepiej jeszcze żeby ta cała netowa sieć miejsca była usługą dostępną na iPoda , lub – lepiej nawet na iPhona! (Oby pojawił się też w Polsce!). Oprócz cudu techniki miałabym też wszelkie pozostałe udogodnienia – telefon, aparat, odtwarzacz mp3 w jednym.

Po prostu indywidualny przewodnik dla każdego. Fajne nie?


Takie urządzenie mogłoby też być jakimś odtwarzaczem dla e-booków , ale ponieważ wiem, że niekoniecznie wszyscy lubią czytać książki na małym (mimo wszytko) ekranie; chciałabym żeby e-papier był materiałem w powszechnym użyciu.

Zamiast stosów książek – jeden cieniutki wyświetlacz i kostki pamięci – jakie udogodnienie dla uczniów! Ile miejsca w bibliotekach, w domu. I taka Gazeta Wyborcza, czy inna w codziennej prenumeracie prosto na stół do śniadania. Lepsza niż wersja sieciowa. Rozmawiałam kiedyś z mamą, że nie lubi sieciowych gazet, bo lubi mieć ułożone wszystko po kolei na stronach i tylko kartki przerzucać – ciekawe czy przekonałaby się do takiego wynalazku :)

I żeby do tego internet był wszędzie, tak jak już ma to miejsce w Korei Pd. Żeby można było czytać książki z internetowej questii jadąc autobusem. Tak zwyczajnie. A nie musieć siedzieć przed laptopem. Jakby choć ten e-papier był powszechny mogłabym w domu, w fotelu poczytać, a tak z ekranu też mało wygodnie.

Tomek opowiadał mi kiedyś o innym ciekawym projekcie – przekazywanie impulsów po skórze – np wymiana wizytówek przez uścisk ręki. I zapisuje się toto w naszym super urządzeniu. Z jednej strony takie troszkę zbyt futurystyczne, ale czemu nie?

No i poza tym, przy okazji konieczności wymiany dowodów osobistych, stwierdziłam, że nasze dowody są kretyńsko niepraktyczne i niepotrzebne. No bo po co pisać zameldowanie. Żeby każdy potencjalny złodziej mógł wiedzieć, gdzie mieszkamy?

Dowód powinien być chociażby taka kartą z chipem, gdzie dopiero po wpisaniu kodu się dostaje do danych osoby. Mogłyby być różne poziomy tajności – można tam też mieć informacje o grupie krwi, czy całą kartę medyczną.

Ech...a tak mamy kawałek plastiku, który w sumie wcale jakoś lepszy nie jest niż książeczka, poza tym, że mniejszy. Ewentualnie taki dowód można by na owym urządzonku zakodować i już w ogóle mamy wszystko w jednym :P


A te wszystkie cudeńka są ładowane za pomocą ruchu – projekt jakiegoś Chińczyka w Stanach – żeby wrzucić w buty mikro prądnicę, która ładowałaby noszony telefon, czy odtwarzacz mp3. Po prostu ideał. Zwłaszcza na wyprawy w góry, czy jakieś dzikie zakątki świata! Sami ładujemy wszelkie urządzenia elektryczne. Bajka.

I naprawdę to nie żadne tam SF. Tylko taka zupełnie realna przyszłość. Tylko chciałabym jej już móc doświadczać, choć troszkę. A na razie, niestety, nawet sklep iTunes niedostępny tak zupełnie otwarcie dla Polski, choć może wprowadzenie AppleTV coś tu zmieni. Powinno.


Lubię nowinki techniczne. Lubię engadget. I lubię sobie czasem pomarzyć, co jeszcze można zrobić fajnego z technologiami wszelakimi.

wtorek, 12 czerwca 2007
サイレン

Fajny film obejrzeliśmy - "Sairen".

To japoński horror związany z grą na PS2 o tym samym tytule. Gra na razie ma dwie części - film, jak wyczytałam, wypuszczono niemal równo z premierą dwójki.

Gry nie widziałam, ale po jedynce, nawet chyba nie mam ochoty. Gra, choć klimat ma cudny jest masakrycznie trudna i niestety nielogiczna. Ciężko np. wpaść na to, żeby włożyć ręczik do zamrażalnika, bo będzie potrzebny jakiś czas później - zwłaszcza, że można w grze przejść bez problemu dalej i nie ma żadnych podpowiedzi, co do ręcznika. Okazuje się to ileś godzin gry później. Jeśli ktoś robi każdy save na nowym miejscu, to OK. Ale czy ktokolwiek tak robi???

W Silet Hillach nie dało się pójść dalej bez zrobienia czegoś, w Project Zero gra, choć też czasem trudna jednek stawiała na klimat. I świetnie.

Sairen potrzebowało natomiast filmu. To czysta poezja! Horroru ;) Ogląda się kapitalnie, nie trzeba absolutnie znać gry do załapania sensu; lub, jak to często bywa z filmami japońskimi - rozpaczliwych prób załapania sensu. Dla znających grę dochodzą po prostu smaczki z wyszukiwaniem podobieństw.

Nie ma kobiet w bieli z rozwianymi włosami - jest kobieta w czerwieni za to :P (To taka uwaga dla tych, którzy mają dość cięgle tego samego w horrorach japońskich).
 

Znalazłam jeden, jedyny trailer tego filmu na youtube. Tylko po japońsku i bardzo krótko. Niestety.

Mam jeszcze oficjalną stronę filmu.

poniedziałek, 11 czerwca 2007
Decoupage
Wróciłam z domu z prezentem serwetkowym, więc dziś dla wprawy zdekupażowałam sobie słoiczek. Jak pokryje lakierem, to może nawet sfocę i wrzucę tutaj ;)
Nada się do przechowywanie chili. Chyba

Jakby ktoś miał ochotę się dowiedzieć czegoś o tej zabawie, wrzucam fajne linki:
http://www.decoupage.art.pl/


http://www.decoupage.kdu.pl/index.php?option=com_content&task=section&id=2&Itemid=66

sklep w krakowie i kursy: http://www.axal.pl/index.php?option=com_content&task=section&id=5&Itemid=34
A poza dekupażem znalazłam fajne pomysły na masę solną:
http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/masa_solna_co_ulepic_z_dziecmi_w_domu_lub_w_szkole.shtml
I szydełkowe:
http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/jak_zrobic_motylka_na_szydelku.shtml
 
A do tego wszystkiego muzyki ala Tarantino sobie slucham ;)
czwartek, 07 czerwca 2007
Sentymenty muzyczne

Zaczęło się niewinnie. Od rozmowy o klasycznym chinskim śpiewie operowym 戏曲:

 
A skończyło na Takarazuka i przecudnej "Elizabeth":

 
Ze współczesnym romansem w Tokio:
środa, 06 czerwca 2007
Nowi znajomi w realu ;)

Przeniosłam 白小颱 do zakładki Krewnych i Znajomych, bo w końcu się dziś spotkałyśmy na kawie. Hurra! Tak to niesamowite, jak można było czekać na poznanie kogoś, kogo się właściwie prawie znało, ale tak nie do końca. Przegadałyśmy masę czasu i naprawde czuję się jakbyśmy znały się nie wiem, jak długo. No i spotkań na pewno będzie więcej. Super jest poznać tak pozytywnie zakręconych ludzi. Ostatnio bardzo azjatycko wokół nas. Bardziej niż zazwyczaj. I to tak azjatycko codziennie, normalnie, nie naukowo, doktoratowo. Fajnie. 

Ale doktoratowo też coś - przebijam się przez kolejną książkę. Sama w sobie taka nijaka, ale  potrzebna, żeby móc sobie wnioski wyciągać ;)

W sumie polecam: D. P. Martinez - editor, Jan Van Bremen, Ceremony and Ritual in Japan: Religious Practices in an Industrialized Society

 

 

 
1 , 2
Zakładki:
Autorka
Blogi azjatyckie
Blogi krewnych i znajomych Królika (czasem też azjatyckie ;))
Blogi, które lubię i odwiedzam
Fora
Japonia/Azja w różnych odsłonach
Kuchnia azjatycka i nie tylko
RPG
Zakładki różne
Polska


Japonia
Osaka
Click for Osaka, Japan Forecast


Kraków
Click for Krakow, Poland Forecast



Powered by JapaneseStreets.com


Copy Mandarin text here to convert it to pin1yin1!
More pinyin and zhuyin conversion tools...

CTA - Closer to Asia Association CTA News service by Closer to Asia Association' width=
Pisz swój dziennik w Internecie