wtorek, 25 marca 2008
Kino we mgle

Zachciało nam się do kina. Ale na co. Oglądamy repertuar i oglądamy i w sumie nie możemy się zdecydować...

No może mgła. King. Ale w sumie może to wcale nie jest dobry film. No trudno, najwyżej.

Z mieszanymi uczuciami wylądowaliśmy na "Mgle". Początek, jak początek.

Jednek z minuty na minutę film wciąga. Napięcie, akcja są genialnie dozowane. Nie czytałam opowiadania, więc zakończenie kompletnie wbiło mnie w fotel.

Z tego co można poczytać o filmie - małe miasteczko, mgła, potwory w mgle, uwięzieni ludzie i pytanie - kto jest większym potworem - ludzie, czy potwory z mgły.

Banalne. Też tak mi wyglądało. Ale sfilmowane tak, że jejku jej.

Film, który na pewno znajdzie się na dvd w filmotece.

A tu trailer. Na serwisie zakazanym w Chinach, ale na pewno da się gdzie indziej też obejrzeć:

PS. Spoiler - w filmie są pająki - ostrzegam tych, którzy też mają arachnofobię. Brrrrrrr

 

czwartek, 20 marca 2008
Danie z tofu
Składniki:
  • tofu
  • por
  • papryka czerwona
  • grzybki – mieszane mun i shitake
  • olej (ja mam z orzechów ziemnych)

Marynata:
  • sos sojowy – jakieś dwie łyżeczki
  • imbir
  • czosnek – 2 ząbki
  • łyżeczka ostrej pasty fasolowej
  • troszkę chili
  • sherry (jak wytrawne to jeszcze dać troszkę cukru)

Sos:
  • troszkę wywaru, tak ok. pół kubeczka – ja mam z kostki
  • reszta marynaty
  • sok pomarańczowy
  • odrobina sosu rybnego

Zagęstnik:
  • mąka ziemniaczana +woda

Wykonanie:
  • Tofu w kostkę i do marynaty na godzinę
  • Rozgrzewamy olej i smażymy na złoto tofu – wyjmujemy.
  • Nowy olej i smażymy resztę składników, zalewamy sosem, gotujemy chwilkę – niech się smaki przegryzą.
  • Zagęszczamy
  • Dorzucamy tofu
  • Ostrożnie mieszamy

Podajemy z ryżem.

I można z zupką miso, bo jak nie zrobić miso, jak się ma już tofu? ;)

Shinsengumi

 

 

http://www.nokaut.pl/ksiazki/shinsengumi-ostatni-wojownicy-szoguna.html 

Mam, staram się poczekać z pochłonięciem tej książki na Święta. Muszę najpierw popracować, muszę.

Trudno jednek nie podczytywać książki o ulubieńcach z mieczami (no dobra - o Sojim Okicie).

Przegapiłam fakt wydania tej książki po polsku, miałam ją ściągnąć z amazonu. Rok wydania 2007.

Swoją drogą - co przyświacało wydawnistwu, że w tytule mamy shinsengumi, ale już później szoguna.

Miłoby widzieć jednak konsekwencję transkrypcji. Ech. Choć bardziej chyba drażniłby mnie siogun.

środa, 19 marca 2008
Murakami - "Po zmierzchu"

 To moja ulubiona książka Murakamiego. Z dotychczas przeczytanych, a troszkę ich jeszcze zostało. Jest mi jakoś najbliższa. Nie z powodu historii rzecz jasna, ale z opisu miejsc. Potrafię sobie doskonale wyobrazić/czy może przypomnieć Tokio nocą. 

 

 

http://www.empik.com/po-zmierzchu,3017310,p;jsessionid=8DB81B38D08AA4D071C669C157B337ED.portal11 

A to mój ulubiony cytat:
 
Sytuacja z iluś tam stron wcześniej, bohaterka – Mari siedzi w „Denny's” całodobowej kawiarni w Tokio, dosiada się do niej Takahashi. Zamawia sałatkę z kurczakiem i poleca ją Mari. Marki mówi, że nie je kurczaka poza domem, bo są genetycznie modyfikowane, sztucznie karmione, etc. A jej mama kupuje dobre kurczaki.

Później, później – tej samej nocy, a właściwie już poranka Mari siedzi w innym miejscu, czyta, je kanapki. Przychodzi Takahashi:

„- Słuchaj, jeśli nie będziesz jeść tych kanapek, mogę jedną wziąć?
- Zostały tylko z tuńczykiem.
- To dobrze, lubię tuńczyka. Ty nie lubisz?
- Lubię. Ale jak się je tuńczyka, w organizmie może się kumulować rtęć.
- Coś podobnego.
- A kiedy rtęć zgromadzi się w organizmie, po czterdziestce wzrasta prawdopodobieństwo zawału. I włosy mogą wypadać.
Takahashi krzywi się. - Czyli kurczak jest niedobry, tuńczyk też niedobry?
Mari kiwa głową.
- Akurat tak się składa, że lubię jedno i drugie.
- Przykro mi – mówi Mari.
- Prócz tego lubię też sałakę kartoflaną. Czy z sałatką kartoflaną też mogą być jakieś poważne problemy?
- Myślę, że z sałatką kartoflaną nie ma żadnych specjalnych problemów – odpowiada Mari. - Nie licząc tego, że jeśli się je za dużo, można utyć.”

 

wtorek, 18 marca 2008
MacBook

Na takim cudeńku pracuję od zeszłego tygodnia. Jestem zachwycona. Początkowo miałam kilka problemów z przestawieniem się, ale wygląda na to, że ja i mój Mac już się polubiliśmy, więc mogę go przedstawić.

Proszę Państwa, oto Makuś:



Zdjęcia zamieściłam za pomocą pluginu do iPhoto, który pozwala właśnie na wrzucanie zdjęć na picase, której jeszcze na maca nie ma, ale jest to pewnie kwestia czasu. Maco program zdjęciowy też mi się podoba :) 

Telefon z Hello Kitty

Czy istnieje coś bardziej słodziutkiego? 

poniedziałek, 17 marca 2008
Nancy Sinatra - "Bang bang"

Lubię tą piosenkę. Zresztą dzięki Tarantino odkryłam sporo muzyki. Tą w Kill Billu:

 
A tą dzięki "Deathproof":
piątek, 14 marca 2008
Charakterystyka japońskich sztuk tradycyjnych
The characteristics most often associated with the traditional Japanese arts are
  • kenshikika (formalization)
  • kanzen shugi (the beauty of complete perfection)
  • seishin shūyō (mental discipline)
  • tōitsu (integration and rapport with the skill)

Steps:
1. The establishment and formalization of pattern or form (kata)
2. The constant repetition of the patters or form (hampuku)
3. Mastering the pattern or form, as well as the classification of ability en route to mastery, resulting in licensing and grades (kyū and dan)
4. Perfecting the pattern of form (kanzen shugi): the beauty of perfection
5. Going beyond the pattern or form, becoming one with it (tōitsu)


(The Japanese mind, Roger J. Davis, Osamu Ikeno,Tuttle Publishing 2002))

Czy więc tak naprawdę każdy może osiągnąć "mastera" w sztuce tradycyjnej, jeśli tylko wystarczająco dużo będzie ćwiczyć?

I tylko jedni osiągną go szybciej, inni później?

A mnie przed oczyma staje Yuka, grająca na koto - powtarzająca zadane przez nauczyciela ćwiczenie codziennie, jakieś dwie-trzy godziny. Tak, codziennie. 

I jej oburzenie, kiedy sobie postanowiłam "poimprowizować" - przejście do kroku 5. bez wcześniejzego osiągnięcia pozostałych jest naganne. Nie wolno i już! 

O ciszy

Silence, or chinmoku, in particular, can be viewed as a communicative skill, not just a form of emptiness between spoken words. "Silence can be a matter of saying nothing and meaning something" (The Japanese mind, Roger J. Davis, Osamu Ikeno,Tuttle Publishing 2002)

 

Cisza to nie milczenie, pustka pomiędzy wyrazami, ale umiejtność komunikacji.

Japońskie chinmoku to umiejtność która pozwala "powiedzieć" coś, nie mówiąc nic.

Dalej w rozdziale jest mowa o milczeniu,bo:

  • nie chcemy kogoś urazić
  • chcemy pokazać komuś niezadowolenie
  • czujemy się skrępowani
  • etc, etc... 

Jak więc zrozumieć ciszę? 

poniedziałek, 10 marca 2008
Wakacje z duchami

Urządziliśmy sobie weekend odpoczynkowy na zamku w Niedzicy .

Oj jak czasem trzeba nic nie robić. :)

A poniedziałek zaczął się pozytywnie z CTA.

Miłego tygodnia! 

A jak ktoś ciekawy, co teraz w Niedzicy - tutaj są obrazki z kamerki internetowej:

http://www.zzw-niedzica.com.pl/kamera.htm 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
Zakładki:
Autorka
Blogi azjatyckie
Blogi krewnych i znajomych Królika (czasem też azjatyckie ;))
Blogi, które lubię i odwiedzam
Fora
Japonia/Azja w różnych odsłonach
Kuchnia azjatycka i nie tylko
RPG
Zakładki różne
Polska


Japonia
Osaka
Click for Osaka, Japan Forecast


Kraków
Click for Krakow, Poland Forecast



Powered by JapaneseStreets.com


Copy Mandarin text here to convert it to pin1yin1!
More pinyin and zhuyin conversion tools...

CTA - Closer to Asia Association CTA News service by Closer to Asia Association' width=
Pisz swój dziennik w Internecie